Marketing dla restauracji w małym mieście
W mieście powiatowym reklama restauracji działa inaczej niż w Warszawie. Zwykle działa lepiej i taniej.
Foodie Media prowadzi marketing restauracji głównie w miastach powiatowych i to z tej pracy pochodzą wszystkie obserwacje poniżej.
Większość restauracji, z którymi pracujemy, nie stoi przy warszawskiej Chmielnej ani na krakowskim Rynku. Stoi w Sulechowie, Skomielnej Białej, Kętrzynie, Rawiczu, Ełku, Strzebielinie i Świeradowie-Zdroju.
To nie przypadek ani brak ambicji. Miasto powiatowe jest po prostu najlepszym rynkiem, na jakim może pracować agencja marketingowa dla gastronomii, i najgorzej obsłużonym.
Krótka odpowiedź
- Reklama w małym mieście działa lepiej niż w dużym, bo prawie nikt nie prowadzi jej porządnie, a koszt dotarcia do mieszkańca jest kilkukrotnie niższy.
- Jedna kampania obejmuje całe miasto. W miejscowości do pięćdziesięciu tysięcy mieszkańców jednym ustawieniem docierasz praktycznie do wszystkich.
- Skup się na lejku Facebook Ads: zasięg, remarketing, content. To około dziewięćdziesięciu procent efektu.
- Dołóż wizytówkę Google i system zbierania opinii. Reszta może poczekać.
- Google Ads zwykle nie ma sensu, bo mieszkańcy znają wszystkie lokale i nie szukają ich w wyszukiwarce.
- Sensowny budżet startowy to około 1200 złotych miesięcznie na jeden kanał, mniej niż w dużym mieście.
Dlaczego w małym mieście reklama daje lepsze efekty
Bo prawie nikt tam nie reklamuje się porządnie. Kampania przygotowana profesjonalnie, z dobrymi zdjęciami i przemyślanym targetowaniem, robi w mieście na dwadzieścia tysięcy mieszkańców wrażenie, którego w Warszawie nie da się kupić za żadne pieniądze. Ludzie zwyczajnie nie widzieli wcześniej, żeby lokal z ich okolicy wyglądał w internecie tak dobrze.
Bo konkurencja robi to źle. Jeśli inne lokale w Twoim mieście w ogóle się reklamują, najczęściej sprowadza się to do promowania posta przyciskiem „Promuj" za kilkadziesiąt złotych. To nie jest kampania, tylko dopłata do zasięgu, bez targetowania, bez struktury i bez remarketingu. Różnica między tym a prowadzoną kampanią jest widoczna gołym okiem w wynikach.
Bo gość ma mały wybór i dobrze o tym wie. W mieście powiatowym mieszkaniec zna wszystkie lokale, bo jest ich kilka albo kilkanaście. Decyzja nie polega na wyszukaniu czegoś nowego, tylko na przypomnieniu sobie, na co ma ochotę. Jeśli regularnie widzi dobre zdjęcia dań z lokalu, który ma dwie ulice dalej, zamawia właśnie tam. To najprostszy mechanizm w tej całej branży i w małym mieście działa bezbłędnie.
Bo całe miasto mieści się w jednej kampanii. W Warszawie kierujesz reklamę do dzielnicy i wciąż konkurujesz z setkami lokali. W mieście powiatowym jednym ustawieniem obejmujesz praktycznie wszystkich mieszkańców, a przy sensownym budżecie każdy z nich zobaczy Twoją reklamę wielokrotnie w miesiącu.
To samo dotyczy średnich miast, w przedziale od pięćdziesięciu do stu pięćdziesięciu tysięcy mieszkańców. Konkurencja reklamowa jest tam wyraźnie mniejsza niż w metropolii, a rynek na tyle duży, że dobrze prowadzony lokal ma skąd brać nowych gości przez lata.
Jak prowadzić restaurację w małym mieście, żeby marketing miał z czego rosnąć
Widzieliśmy kilkadziesiąt lokali w mniejszych miejscowościach od środka i widać w nich powtarzalny wzór.
Powtarzalność bije nowość. Twój przychód robi grupa ludzi, która wraca co tydzień, a nie ciągły strumień nowych twarzy, bo nowych twarzy jest ograniczona liczba. Wszystko, co zwiększa częstotliwość powrotów, działa mocniej niż wszystko, co zwiększa zasięg.
Poczta pantoflowa jest realnym kanałem sprzedaży. Reklama nie zastępuje jej, tylko przyspiesza. Kampania, która przyprowadzi trzydzieści osób, w małym mieście przyprowadzi też ich znajomych, o ile ci trzydzieści wyjdą zadowoleni.
Sezon i rytm tygodnia są ostrzejsze. W mniejszej miejscowości różnica między piątkiem a wtorkiem bywa dramatyczna, a lato albo ferie potrafią zdecydować o całym roku. Budżet reklamowy rozłożony równo przez dwanaście miesięcy marnuje te szczyty.
Dowóz ma inny promień. W małym mieście dojazd na drugi koniec zajmuje pięć minut, więc cała miejscowość jest w zasięgu. To przewaga, której nie ma żaden lokal w dużym mieście.
Na czym się skupić: lejek na Facebooku
W małym mieście około dziewięćdziesiąt procent efektu robi jeden dobrze zbudowany lejek reklamowy na Facebooku i Instagramie. Nie kilka kanałów naraz, nie rozproszony budżet, tylko jedna maszyna złożona z trzech elementów.
- Zasięg. Mieszkańcy okolicy poznają lokal i zaczynają go kojarzyć. Tu decydują zdjęcia i wideo, bo to one zatrzymują kciuk.
- Remarketing. Ludzie, którzy zareagowali, obejrzeli film do końca albo weszli na profil, dostają kolejny komunikat. To najtańsza część kampanii i zwykle najskuteczniejsza.
- Content. Regularne publikacje utrzymują lokal w głowie gościa między jedną wizytą a drugą.
Do tego dochodzą dwie rzeczy, które w małym mieście domykają całość: optymalizacja i prowadzenie wizytówki Google oraz [FoodieQR](/foodieqr), czyli system zbierania pozytywnych opinii i budowania bazy stałych gości.
Dlaczego zwykle nie polecamy Google Ads w małym mieście
To jest moment, w którym rozjeżdżamy się z typową ofertą agencyjną, i wolimy powiedzieć wprost dlaczego.
Google Ads sprawdza się wtedy, gdy ludzie szukają. W dużym mieście gość wpisuje „sushi w pobliżu", bo ma sto opcji i żadnej nie zna. W mieście powiatowym nikt nie szuka restauracji w Google, bo wszyscy je znają. Mieszkaniec ma w głowie pełną listę lokali i wybiera z pamięci, nie z wyszukiwarki.
Druga sprawa: nawet jeśli ktoś wpisze zapytanie, lista lokali jest na tyle krótka, że po porządnej optymalizacji wizytówki Google jesteście na górze bez płacenia za kliknięcia. Płacenie za pozycję, którą i tak macie, jest wyrzucaniem pieniędzy.
Wyjątkiem są miejscowości z dużą liczbą lokali albo z silnym ruchem przyjezdnych, na przykład miejscowości turystyczne. Tam wyszukiwarka wraca do gry, bo pojawia się gość, który niczego nie zna. Sprawdzamy to na etapie rozmowy, zanim cokolwiek uruchomimy.
Sesja zdjęciowa poza dużym miastem nie jest problemem
Najczęstsza obawa właściciela lokalu z mniejszej miejscowości brzmi: „u nas nikt nie przyjedzie zrobić zdjęć". Współpracujemy z fotografami w całej Polsce, więc dojazd nie jest przeszkodą.
Warto zauważyć jedno: w małym mieście dobre zdjęcia mają większą siłę niż w dużym. W Warszawie wszyscy mają ładne zdjęcia i to już nie wyróżnia. U Was zwykle nie ma ich nikt, więc jedna sesja potrafi zmienić sposób, w jaki mieszkańcy patrzą na Wasz lokal.
Restauracje z mniejszych miejscowości, z którymi pracujemy
Pizzeria Staff — Skomielna Biała. Lokal z trzynastoletnią historią, współpraca od stycznia 2025.
Po 3 miesiącach pojawia się u nas wielu nowych klientów. Wzrost sprzedaży to ok. 15% rok do roku przy 13-letnim lokalu. Bezproblemowa komunikacja i bardzo dobry system wprowadzenia do współpracy.
Mateusz Handzel, Pizzeria Staff
Zobacz case study Pizzerii Staff
Zapieczony Street Food — Czechowice-Dziedzice.
W przeciągu 2,5 miesięcy współpracy udało się dwukrotnie poprawić utargi. Reklama jest skuteczna, a to jest najważniejsze.
Przemysław Dłubis, Zapieczony Street Food
Zobacz case study Zapieczonego
Bafra Kebab — Kętrzyn.
Współpraca z Szymonem i jego zespołem jest super! Dzięki ich pomocy nasz lokal gastronomiczny dostał wiatru w żagle! Mamy więcej gości, obroty poszły w górę.
Tomasz Bylicki, Bafra Kebab
Pizza u Braci — Świeradów-Zdrój.
Mieliśmy ciężki start po przejęciu restauracji. Dzięki zaangażowaniu Szymona odwracamy negatywny trend i zdobywamy coraz szerszą grupę odbiorców. Polecamy!
Marek Supel, Pizza u Braci
Zobacz case study Pizzy u Braci
Zdanek Pizza Burger Kebab — Strzebielino.
Współpracuję z firmą Foodie Media i jestem bardzo zadowolony z efektów. Materiały są świetnej jakości i przyciągają nowych klientów do lokalu.
Maciej Zdanowski, Zdanek
Poza nimi pracujemy między innymi w Sulechowie, Nowej Soli, Świebodzinie, Sieradzu, Rawiczu, Ełku, Ustroniu, Zamościu, Piekarach Śląskich, Cieszynie i Mysłowicach. Wszystkie opinie publikujemy z imieniem, nazwiskiem i nazwą lokalu.
Na bezpłatnej konsultacji przechodzimy przez liczbę lokali w Twojej okolicy, to, co robi konkurencja, i realny potencjał Twojego lokalu. Na tej podstawie mówimy, na czym się skupić i jaki budżet ma sens. Także wtedy, gdy odpowiedź brzmi „jeszcze nie teraz". Umów bezpłatną konsultację
Najczęściej zadawane pytania
Czy mój lokal nie jest za mały na współpracę z agencją?
Rozmiar miasta nie przesądza. Przesądza to, czy lokal ma na tyle stabilny obrót, żeby udźwignąć koszt obsługi razem z budżetem reklamowym, i czy jest gdzie posadzić dodatkowych gości. Sprawdzamy to na pierwszej rozmowie i mówimy wprost, jeśli wychodzi, że jeszcze nie warto.
Czy dojedziecie na sesję zdjęciową do małej miejscowości?
Tak. Pracujemy z fotografami w całej Polsce, więc odległość od dużego miasta nie jest problemem.
Czy potrzebuję Google Ads w małym mieście?
Zwykle nie. Mieszkańcy znają lokale w okolicy i nie szukają ich w wyszukiwarce, a po optymalizacji wizytówki Google i tak jesteście wysoko, bo lista lokali jest krótka. Wyjątkiem są miejscowości z dużą liczbą lokali albo z dużym ruchem przyjezdnych.
Jaki budżet reklamowy ma sens w mieście powiatowym?
Niższy niż w dużym mieście, bo koszt dotarcia do jednej osoby jest tu wyraźnie mniejszy. Sensowny start to zwykle około 1200 złotych miesięcznie na jeden kanał. Pełne rozbicie kosztów znajdziesz w poradniku: ile kosztuje marketing restauracji.
Pracujecie zdalnie, czy trzeba się spotykać?
Kampanie, treści i raportowanie prowadzimy zdalnie, więc lokalizacja lokalu nie ma znaczenia. Na miejscu pojawiamy się przy sesjach zdjęciowych i wideo.
Czy w ogóle warto reklamować restaurację w małym mieście, skoro wszyscy o niej wiedzą?
Wiedzą, że istnieje, ale nie myślą o niej w momencie, gdy podejmują decyzję. Reklama w małym mieście nie służy do informowania o istnieniu lokalu, tylko do pojawiania się w głowie mieszkańca wtedy, gdy zastanawia się, co zjeść. To dwie zupełnie różne rzeczy i druga przekłada się na utargi.
Czy Facebook Ads działa w małej miejscowości?
Tak i zwykle lepiej niż w dużym mieście. Konkurencja reklamowa jest mniejsza, więc koszt dotarcia do jednej osoby spada, a ta sama kwota daje wyraźnie większy zasięg i częstotliwość.
Jak zwiększyć liczbę klientów w restauracji w małym mieście?
Trzy rzeczy w tej kolejności: regularne, dobre zdjęcia dań docierające do mieszkańców z reklamą, wizytówka Google z aktualnymi informacjami i świeżymi opiniami, oraz powód do powrotu dla osób, które już u Ciebie były. Dopiero po nich sensowne są kolejne kanały.
Jak promować pizzerię w małym mieście?
Tak samo jak każdy inny lokal, z jednym zastrzeżeniem: pizza jest produktem impulsowym i decyzja zapada w kilkanaście minut. Liczy się więc częstotliwość kontaktu i pora, w której reklama się pokazuje, a nie liczba publikacji w miesiącu.
Czy potrzebuję strony internetowej?
Zwykle nie na start. W mniejszej miejscowości wystarczą dobrze prowadzone profile, wizytówka Google i sposób na przyjęcie zamówienia. Strona pomaga, ale rzadko jest tym, co blokuje wzrost.
Jak zdobyć opinie w Google, gdy lokal jest mały?
Trzeba o nie prosić w sposób systematyczny, a nie od czasu do czasu. Do tego służy FoodieQR: gość skanuje kod, ocenia wizytę, a zadowoleni trafiają prosto do formularza opinii Google. W małym mieście efekt widać szybciej, bo próg wejścia do czołówki lokalnych wyników jest niski.
Czym różni się marketing w mieście powiatowym od marketingu w dużym mieście?
Trzema rzeczami: budżet potrzebny na sensowny zasięg jest niższy, jedna kampania obejmuje całe miasto zamiast dzielnicy, a wyszukiwarka odgrywa mniejszą rolę, bo mieszkańcy znają lokale z życia, nie z Google.
Zobacz też: case studies restauracji, opinie klientów lub umów bezpłatną konsultację.